#Amy
Jeju, jakie piękne te jednorożce! Jak ja kocham biegać razem z nimi po tej mięciutkiej łące!
Toż to jest normalnie niebo. Chwila... Co to do cholery jest?! Jednorożec z głową Justina Biebera?!
O nie, ja tu nie zostanę, pójdę sobie gdzieś indziej. Tam gdzie są jednorożce, wyglądające jak jednorożce a nie jak łajno.
-Amy... wstawaj!-usłyszałam gdzieś... w oddali?.-Amy!
Co jest grane? No tak , przecież ja śpię, haha. Postanowiłam w końcu otworzyć oczy.
Przed sobą zobaczyłam wyraźnie wściekłą Kim.
-Co ty chcesz?-zapytałam zaspanym głosem
-Po pierwsze! Wylądowaliśmy! Po drugie! Dlaczego ty miałaś chomika w kieszeni !
-Weź się nie drzyj.-Jęczałam.-Chomika przecież nie zostawię nigdzie tak?
Kim tylko się popatrzyła na mnie. Mam nadzieję, że nie będziemy się kłócić już pierwszego dnia naszego "nowego życia". Nie lubię jak jest zła i się wyżywa na mnie lub na innych osobach.
Jakby nie mogła sobie kupić jakiejś lalki i w nią szpilki wbijać! Przy tych myślach zrobiłam minę srającego kota. Zaczęłam śmiać się sama z siebie , bo wiem jak wyglądałam. Nie raz robiłam te minę przed lustrem kiedy o czymś myślałam.
-Amy? Wszystko dobrze?-zapytał Ashley.
-A co? Martwisz się o mnie?-zapytałam z uśmiechem
-Oczywiście , że tak.
Wystawiłam język do Ash'a. Podniosłam się i poszłam. Po 30 minutach wszyscy staliśmy przed lotniskiem. Nie wiem co mi odbiło, ale cały czas się śmiałam.
-Gdzie będziecie mieszkać ?-zapytał nagle Andy.
-A co już tęsknisz, czy włam planujesz?-odezwała się Kim.
Andy'ego totalnie zatkało. Patrzył tempo na Kim. Jąkał się kompletnie , nie wiedział co powiedzieć. CC zaczął się śmiać.
-Luls Andy wyluzuj.-Wykrztusiła Kim między kolejnymi salwami śmiechu.
Andy zrobił ofochaną minę , odwrócił się do nas tyłem i....
-O mój boże! To nic że jam ateista! Patrzcie na te ciasteczka!
No tak, staliśmy przy małym sklepiku z ciasteczkami. No i w tym momencie przykleił się do szyby.
-Ashleeeeey , kup mi kilka!-jęczał sliniąc szybę.
-Proszę pana proszę się od tej szyby odsunąć i jej nie ślinić !-wydarła się starsza pani.
-Ja bardzo panią przepraszam za niego , ale pewnie sama pani zauważyła , że on musi je mieć.-Tłumaczył Jinxx.
-No to do jasnej ciasnej niech sobie kupi na litość boską! A nie mi szybę ślini!
Po kilku minutach Andy rozkoszował się ciasteczkami nie dzieląc się z innymi. Co za szuja. Mógł chociaż po okruszku dać.
-Okey dziewczyny, to gdzie zamieszkacie?-powtórzył pytanie Jake.
-Kim ? Zarezerwowałaś jakiś pokój?-zapytałam
-A to nie ty miałaś zrobić?
No fajnie, czyli nie mamy gdzie się zatrzymać.
-To oznacza, że nigdzie. Widocznie na ulicy.
No taka prawda heh, żadna z nas nic nie zarezerwowała.
-Zatrzymajcie się u nas na jakiś czas.-odezwał się CC
-Możemy ?-zapytałyśmy
-No pewnie!-krzyknął Andy.
To całkiem miłe z ich strony. Gdyby nie oni....
-Zamawiam łóżko Andy'ego!-wydarła się Kim.
Nastała cisza i każdy popatrzył na nią wielkimi oczami.
-Czy ty... chcesz... zająć... moje....łóżko?!- Zapytał Andy upuszczając ciastko.
-No pewnie...Razem z zawartością.
-...Ale ty masz branie.-Ash poklepał po plecach ciasteczkowego potwora.
Andy w wielkiej zadumie ugryzł ciastko...
-No okey.-Odezwał się w końcu.
Kim zrobiła oczy tak wielkie jak pięciozłotówki.
-T-tty ...ty się zgadzasz?!-Wyjąkała.-Ale wiesz,że ja żartowałam?
-Teraz mi się nie wykręcisz kotku.-Powiedział Andy i puścił do niej oczko.
Wyglądało by to nieźle, gdyby nie to, że Andy był cały w okruszkach i czarnym kremie z ciastek.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-W takim razie ja zamawiam łóżko Ash'a.-powiedziałam z bananem na mordzie.- I przykro mi, ale bez zawartości.-Pokazałam język Ashleyowi.
-Ale dlaczego?!-zaczął lamentować.
-A może dlatego.... że .... potrzebuję wiele miejsca do snu ?
Shit! Mogłam się nie odzywać. Muszę coś wymyślić lub się zgodzić. Ale jeżeli się zgodzę, to będzie ZE MNĄ w łóżku , a jak się nie zgodzę to się obrazi.
-Amyyyyy! Kotkuuuu... musisz się zgodzić. A w zamian... na śniadanie przepyszne naleśniki z truskawkami , bitą śmietaną i polewą czekoladową ode mnie dla ciebie.
-Wygrałeś!-krzyknęłam
-O taak, o tak , ou yeaaah! Wy-gra-łem wygrałem!-tańczył Ash
No ja zawsze nie mogę się oprzeć naleśnikom z bitą śmietaną , truskawkami i polewą czekoladową !!! To nie fair! I skąd on wie , że ja uwielbiam takie naleśniki?!
-Ashley?! Skąd ty wiesz jakie ja jem naleśniki?!
-Spałaś w samolocie, co nie?-gadała Kim.
-O nie, nie gadaj , że powiedziałaś co jem na śniadanie!
#Ashley
Na miłość do mojego kumpla! Jak Amy suooooooodko wygląda jak się złości. I jak fajnie, że się zgodziła.
-Tak , powiedziałam.-szczerzyła się Kim.
-Schowaj te zęby bo ci je wybije.-powiedziała ofochana Amy.
Podszedłem do niej od tyłu i złapałem ją tak aby nie miała jak się wyrwać z mojego jakże seksownego uścisku.
-Ashley... bo nie będziesz spał w swoim łóżku !
-Ależ oczywiście , że będę. Zgodziłaś się przecież. No a pierwsze słowo się liczy mała.-Powiedziałem i cmoknąłem ją we włosy.
Mój boże , jej włosy pachną truskawkami. Widzę , że uwielbia truskawki.
-I tak nie śpisz....-mówi ofochana
Nosz jasna cholera! Ależ tak nie może być.!
-Błaaaaaaaaagam cię!-Klęknąłem na kolana składając ręce jak do modlitwy.
Andy widząc moje poczynania zakrztusił się resztkami ciastka. Phi , mógł nie jeść.
-Dobra ludziska! Zbieramy się!-krzyknął Jinxx.
Ja się podniosłem, Andy przestał się dławić, zabraliśmy swoje bagaże i po kilku minutach byliśmy w samochodach.
-Ile będziemy jechaaaać?-pytała Kim.
-A co już chcesz do mego łoża?-zapytał Andy falując brwiami.
-Andyyyy.... mówiłam , że żartuje...
-Ale wiesz, że się nie wywiniesz kotku.-Znowu puścił do niej oko...dziwne.
#Kim
Ale on jest uparty. Okey, spoko może spać, ale nie ze mną w jednym łóżku nooo.
-Chce mi się czekolady..-lamentowała Amy.
-U nas jest masa czekolady.-odezwał się Ash.
-Chyba u ciebie głodomorze.-śmiał się CC.
Zaczęłam chichotać razem z Amy. Śmialiśmy się jeszcze kilka minut. Po chwili usłyszałam ogromny huk i ujrzałam ciemność.......
------------------------------------------------------------------------------
A o to rozdział ^^ mamy nadzieję , że wam się spodoba :D jak myślicie , co będzie dalej ? ;>
sobota, 22 lutego 2014
sobota, 15 lutego 2014
Hmm...
#Amy
Niespodziewałam się , że droga na lotnisko będzie tak się dłużyć.
-A gdzie lecicie ?-zapytał Andy
-Do Los Angeles.-odpowiedziałam.
-Ach... Miasto Aniołów.-szeptał Ash ciągnący moją walizkę.
Nie wiadomo czemu nastąpiła niezręczna cisza , Ashley się na mnie popatrzył i odwrócił wzrok w drugą strone.
-Ash'uś dalej łepetynka boli ?-zapytałam
-Jinxx'uś , ja się jej boooje!-marudził.- I tak boli!-powiedział udając , że płacze.
Zachichotałam i znowu spojrzałam na Ash'a. Zobaczyłam.... łzy na jego policzku ?
-Ash?
Cisza...
-On udaje.-odezwał się CC , który właśnie sie pojawił obok mnie.
Znowu zachichotałam.
-A wy gdzie lecicie ?-zapytała Kim
-Tam gdzie wy.-odezwał się... Jake.. wow..
Po kilku minutach marszu doszliśmy na lotnisko.
-Ja idę się dowiedzieć o której samolot.-powiedział Andziulek.
-Idę z tobą.-odezwała się Kim
Spojrzałam na nią z wielkimi oczami.
-Ej mała, bo ci oczy wyskoczą..-usłyszałam
Posłałam w stronę Ashley'a uśmiech. Ha! Odwzajemnił i puścił oczko! Jejku...co ja wyprawiam...
#Kim
Nie mogłam nadążyć za Andy'm.
-Andy!-wołałam
-Słucham cię.
-Mógłbyś zwolnić? -lamentowałam.
Andy zwolnił ,a ja odetchnęłam z ulgą... Po kilkunastu minutach wiedzieliśmy, o której samolot, więc wróciliśmy do reszty.
-O już? O której samolot ?-zapytali..
-Za godzinę.. ale braknie miejsca dla jednego z nas.-Andy rozejrzał się po zespole.- przykro mi Ashley'u Purdy
Ha ha ja wiedziałam o co chodzi , każdy leci dla każdego jest miejsce.
-Ale .. Andy.. ! Zostawisz swojego przyjaciela ?!-położył się na podłodze Ash.
Ludzie ciągle się na nas patrzyli. Robiło się nam już głupio.
-Ash , ciągle się nabierasz. Kiedy ty w końcu zrozumiesz , że Andy czasami robi z ciebie jaja.-mówił Jake
Spojrzałam na Amy , Amy na mnie i uśmiechnęłyśmy się do siebie. Staliśmy jeszcze jakiś czas aż w końcu trzeba było iść do samolotu.
*30 minut później*
Oczywiste jest to , że siedzę obok Amy , i TYLKO Amy. Andy siedział z Ash'em , Jake z Jinxx'em , no a CC siedział z jakąś dziewczyną.
#Ash
-Andy.-Zacząłem poważnym tonem.-Dlaczego to ty kurwa siedzisz przy tym cholernym oknie? Przez pół drogi na lotnisko błagałem cię o to okno.
Andy wybuchnął śmiechem.
-Chcesz to weź sobie to okno...mi do niczego nie jest potrzebne. Nie wiem tylko czy pilot nie będzie miał nic przeciwko.
-Ha ha ha ...bardzo śmieszne.-Powiedziałem i strzeliłem focha.
Andy spojrzał na mnie z udawanym przerażeniem.
-Ash! Ash ! Odezwij się! Proszę!-Zaczął się wydzierać.-Proszę pani!- Zascreamował do jakieś stewardessy.
Co on odpierdala?!
-Taak.-Podeszła do nas wysoka cycata blondynka. Moim zdaniem mogłaby mieć trochę krótszą spódnicę ...ale trudno.
-Poproszę szklankę wody.-Powiedział Andy milutkim głosikiem.-Mój przyjaciel niespodziewanie zasłabł.
Patrzyłem z przerażeniem na poczynania mojego kumpla, podczas gdy ten puszczał oczko do blondyny.
Dziwne ...to nie w jego stylu.
-Się robi.-Powiedziała stewardessa i odeszła.
-Andy... co ty do cholery odpierdalasz?-Zapytałem.
-Emmm... nie wiem...
Jebłem takiego face palma ,że aż mnie nos zabolał.
-A co z JuJu?
-Rzuciła mnie ...dwa dni temu ...przez telefon.-Powiedział, a ja nie mogłem wykrztusić słowa... Juliet byłaby zdolna do takiego świństwa? Raczej nie...
Nie zdążyłem nic powiedzieć, bosz ponieważ blondyna przyniosła wodę.
-Proszę. Jeszcze coś?- Zapytała z uśmiechem.
-Nie. Dziękuję.-Andy uśmiechnął się do niej.
Po chwili "Cycata Pani" zniknęła.
Andy dziwnie się na mnie popatrzył, wypił pół szklanki wody a resztę...wylał. Prościutko na moją piękną twarz.
Nie daruję...kurwa.
Rzuciłem się na Andy'ego i trzepnąłem go w ten kudłaty łeb.
Zaraz podszedł do nas jakiś facet.
-Jakiś problem panowie? - Zapytał...ale ważniak...widać po mordzie.
-Tak.-Powiedział Młody.-Ten oto debil właśnie mnie pacnął.
Andy udał wielce obrażoną minę milorda.
-Bo ten zadufany w swoim ryju idiota, nie chce dopuścić mnie do okna.-Powiedziałem i usiadłem w fotelu znowu ofochany.
Facet popatrzył na Andy'ego, potem na mnie i mruknął coś ...chyba do siebie.
-Rozwiążecie to panowie między sobą.-Powiedział i poszedł.
Założyłem słuchawki na uszy i udawałem, że śpię.
#Christian
Siedziałem obok jakieś dziewczyny.Nie miałem okazji się odezwać, bo sprawiała wrażenie jakby spała.
Z nudów postanowiłem poczytać gazetę ,ale jak się okazało po pierwszej stronie zasnąłem.
...
-Mógłbyś na mnie nie leżeć?-Usłyszałem i otworzyłem oczy.
Ujrzałem śliczną dziewczynę o szaro-zielonych oczach.
-Jesteś aniołem wiesz?- Wymamrotałem zaspany.
Teraz naprawdę już się obudziłem i spostrzegłem ,że leżę na wściekłej dziewczynie...ale dla mnie i tak wyglądała jak anioł.
-Wow. Sorry.-Wyprostowałem się i spojrzałem na nią.-Jestem CC a ty?
-Gówno cię to obchodzi ...CC...Co to w ogóle za ksywka?!
-Eiii... nie denerwuj się.-Powiedziałem.-Złość piękności szkodzi.
-No ok.-Uśmiechnęła się...Upadłbym gdybym nie siedział.
Jej uśmiech powalał.
-Sarah.-Podała mi rękę.
-Christian Coma ...w skrócie CC.-Uścisnąłem jej delikatną rączkę.
Znowu się uśmiechnęła.
Przegadaliśmy kolejną godzinę.
Dowiedziałem się ,że mieszka niedaleko nas,ma psa, pracuje jako kelnerka w "Dragon's Hell" i tak dalej.
Potem nawet pograliśmy w łapki.
#Kim
-Kurwa...-Szepnęłam do siebie, ponieważ Księżniczka Amy już dawno chrapała.
Nie mogłam uwierzyć w to ,że spotkałyśmy BVB i ,że są oni tak zajebiści...to znaczy ,wiedziałam ,że są zajebiści ,ale nie ,że aż tak.
Było nawet miło... dopóki nie przypomniałam sobie Nikodema ... "Kocham Cię" ...
Dlaczego nic mi nie powiedział?! Pieprzony egoista..
Spojrzałam na Amy.
-Ja pierdole...
W jej kieszeni zobaczyłam śpiącego chomika.
Delikatnie go wyjęłam i położyłam na kolanach ,a ten spojrzał na mnie oburzony.
"Ludziu jakim prawem ty mnie budzisz?! "- Pomyślałam i zaczęłam chichotać
Do końca lotu bawiłam się z chomickiem...a Amy chrapała...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę ^^ Macie następny :3 Przepraszamy ,że tak długo... W sumie to tylko mi się nie chciało pisać ...ale pomińmy ten fakt :* Nom ...to teraz czytać i komentować miśki ;*
Niespodziewałam się , że droga na lotnisko będzie tak się dłużyć.
-A gdzie lecicie ?-zapytał Andy
-Do Los Angeles.-odpowiedziałam.
-Ach... Miasto Aniołów.-szeptał Ash ciągnący moją walizkę.
Nie wiadomo czemu nastąpiła niezręczna cisza , Ashley się na mnie popatrzył i odwrócił wzrok w drugą strone.
-Ash'uś dalej łepetynka boli ?-zapytałam
-Jinxx'uś , ja się jej boooje!-marudził.- I tak boli!-powiedział udając , że płacze.
Zachichotałam i znowu spojrzałam na Ash'a. Zobaczyłam.... łzy na jego policzku ?
-Ash?
Cisza...
-On udaje.-odezwał się CC , który właśnie sie pojawił obok mnie.
Znowu zachichotałam.
-A wy gdzie lecicie ?-zapytała Kim
-Tam gdzie wy.-odezwał się... Jake.. wow..
Po kilku minutach marszu doszliśmy na lotnisko.
-Ja idę się dowiedzieć o której samolot.-powiedział Andziulek.
-Idę z tobą.-odezwała się Kim
Spojrzałam na nią z wielkimi oczami.
-Ej mała, bo ci oczy wyskoczą..-usłyszałam
Posłałam w stronę Ashley'a uśmiech. Ha! Odwzajemnił i puścił oczko! Jejku...co ja wyprawiam...
#Kim
Nie mogłam nadążyć za Andy'm.
-Andy!-wołałam
-Słucham cię.
-Mógłbyś zwolnić? -lamentowałam.
Andy zwolnił ,a ja odetchnęłam z ulgą... Po kilkunastu minutach wiedzieliśmy, o której samolot, więc wróciliśmy do reszty.
-O już? O której samolot ?-zapytali..
-Za godzinę.. ale braknie miejsca dla jednego z nas.-Andy rozejrzał się po zespole.- przykro mi Ashley'u Purdy
Ha ha ja wiedziałam o co chodzi , każdy leci dla każdego jest miejsce.
-Ale .. Andy.. ! Zostawisz swojego przyjaciela ?!-położył się na podłodze Ash.
Ludzie ciągle się na nas patrzyli. Robiło się nam już głupio.
-Ash , ciągle się nabierasz. Kiedy ty w końcu zrozumiesz , że Andy czasami robi z ciebie jaja.-mówił Jake
Spojrzałam na Amy , Amy na mnie i uśmiechnęłyśmy się do siebie. Staliśmy jeszcze jakiś czas aż w końcu trzeba było iść do samolotu.
*30 minut później*
Oczywiste jest to , że siedzę obok Amy , i TYLKO Amy. Andy siedział z Ash'em , Jake z Jinxx'em , no a CC siedział z jakąś dziewczyną.
#Ash
-Andy.-Zacząłem poważnym tonem.-Dlaczego to ty kurwa siedzisz przy tym cholernym oknie? Przez pół drogi na lotnisko błagałem cię o to okno.
Andy wybuchnął śmiechem.
-Chcesz to weź sobie to okno...mi do niczego nie jest potrzebne. Nie wiem tylko czy pilot nie będzie miał nic przeciwko.
-Ha ha ha ...bardzo śmieszne.-Powiedziałem i strzeliłem focha.
Andy spojrzał na mnie z udawanym przerażeniem.
-Ash! Ash ! Odezwij się! Proszę!-Zaczął się wydzierać.-Proszę pani!- Zascreamował do jakieś stewardessy.
Co on odpierdala?!
-Taak.-Podeszła do nas wysoka cycata blondynka. Moim zdaniem mogłaby mieć trochę krótszą spódnicę ...ale trudno.
-Poproszę szklankę wody.-Powiedział Andy milutkim głosikiem.-Mój przyjaciel niespodziewanie zasłabł.
Patrzyłem z przerażeniem na poczynania mojego kumpla, podczas gdy ten puszczał oczko do blondyny.
Dziwne ...to nie w jego stylu.
-Się robi.-Powiedziała stewardessa i odeszła.
-Andy... co ty do cholery odpierdalasz?-Zapytałem.
-Emmm... nie wiem...
Jebłem takiego face palma ,że aż mnie nos zabolał.
-A co z JuJu?
-Rzuciła mnie ...dwa dni temu ...przez telefon.-Powiedział, a ja nie mogłem wykrztusić słowa... Juliet byłaby zdolna do takiego świństwa? Raczej nie...
Nie zdążyłem nic powiedzieć, bosz ponieważ blondyna przyniosła wodę.
-Proszę. Jeszcze coś?- Zapytała z uśmiechem.
-Nie. Dziękuję.-Andy uśmiechnął się do niej.
Po chwili "Cycata Pani" zniknęła.
Andy dziwnie się na mnie popatrzył, wypił pół szklanki wody a resztę...wylał. Prościutko na moją piękną twarz.
Nie daruję...kurwa.
Rzuciłem się na Andy'ego i trzepnąłem go w ten kudłaty łeb.
Zaraz podszedł do nas jakiś facet.
-Jakiś problem panowie? - Zapytał...ale ważniak...widać po mordzie.
-Tak.-Powiedział Młody.-Ten oto debil właśnie mnie pacnął.
Andy udał wielce obrażoną minę milorda.
-Bo ten zadufany w swoim ryju idiota, nie chce dopuścić mnie do okna.-Powiedziałem i usiadłem w fotelu znowu ofochany.
Facet popatrzył na Andy'ego, potem na mnie i mruknął coś ...chyba do siebie.
-Rozwiążecie to panowie między sobą.-Powiedział i poszedł.
Założyłem słuchawki na uszy i udawałem, że śpię.
#Christian
Siedziałem obok jakieś dziewczyny.Nie miałem okazji się odezwać, bo sprawiała wrażenie jakby spała.
Z nudów postanowiłem poczytać gazetę ,ale jak się okazało po pierwszej stronie zasnąłem.
...
-Mógłbyś na mnie nie leżeć?-Usłyszałem i otworzyłem oczy.
Ujrzałem śliczną dziewczynę o szaro-zielonych oczach.
-Jesteś aniołem wiesz?- Wymamrotałem zaspany.
Teraz naprawdę już się obudziłem i spostrzegłem ,że leżę na wściekłej dziewczynie...ale dla mnie i tak wyglądała jak anioł.
-Wow. Sorry.-Wyprostowałem się i spojrzałem na nią.-Jestem CC a ty?
-Gówno cię to obchodzi ...CC...Co to w ogóle za ksywka?!
-Eiii... nie denerwuj się.-Powiedziałem.-Złość piękności szkodzi.
-No ok.-Uśmiechnęła się...Upadłbym gdybym nie siedział.
Jej uśmiech powalał.
-Sarah.-Podała mi rękę.
-Christian Coma ...w skrócie CC.-Uścisnąłem jej delikatną rączkę.
Znowu się uśmiechnęła.
Przegadaliśmy kolejną godzinę.
Dowiedziałem się ,że mieszka niedaleko nas,ma psa, pracuje jako kelnerka w "Dragon's Hell" i tak dalej.
Potem nawet pograliśmy w łapki.
#Kim
-Kurwa...-Szepnęłam do siebie, ponieważ Księżniczka Amy już dawno chrapała.
Nie mogłam uwierzyć w to ,że spotkałyśmy BVB i ,że są oni tak zajebiści...to znaczy ,wiedziałam ,że są zajebiści ,ale nie ,że aż tak.
Było nawet miło... dopóki nie przypomniałam sobie Nikodema ... "Kocham Cię" ...
Dlaczego nic mi nie powiedział?! Pieprzony egoista..
Spojrzałam na Amy.
-Ja pierdole...
W jej kieszeni zobaczyłam śpiącego chomika.
Delikatnie go wyjęłam i położyłam na kolanach ,a ten spojrzał na mnie oburzony.
"Ludziu jakim prawem ty mnie budzisz?! "- Pomyślałam i zaczęłam chichotać
Do końca lotu bawiłam się z chomickiem...a Amy chrapała...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę ^^ Macie następny :3 Przepraszamy ,że tak długo... W sumie to tylko mi się nie chciało pisać ...ale pomińmy ten fakt :* Nom ...to teraz czytać i komentować miśki ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)