Od razu na wstępie chciałabym w imieniu nas obu podziękować za obserwacje :* Jesteście kochani.
Ale tak naprawdę to my nie wiemy czy pierwszy rozdział wam się podobał, ponieważ nie było ani jednego komentarza.Więc mamy do was prośbę ... czytasz = komentujesz ,bardzo nas to motywuje i z góry dziękujemy :D Zapraszam na kolejny rozdział...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#Amy
-To o czym chciałaś gadać?-Zapytałam Kim.
-Eeee... może jednak przełóżmy tę rozmowę na później.-Powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.-Spakowana?
-Taaak!
-Dziewczyny! Auto po was!-Usłyszałyśmy moją matkę z zewnątrz.
Zaczęłyśmy chichotać jak takie idiotki.
-Jedziemy do Los Angeles!-Piszczała Kim.-Ok ,może lepiej już chodźmy.
Wyszłyśmy przed dom z walizkami i zaczęłyśmy pakować nasze zacne tyłki do auta.
-Amy!-Usłyszałam za sobą.-Z mamą się nie pożegnasz?
-No przepraszam.-Zrobiłam dzióbek do osoby potocznie zwanej moją mamuśką i przytuliłam się do niej.
-Ok ,mamo puść...mamo dusisz! Mamo! No proszę cię !
-Cicho siedź.
-Ok,leć bo się spóźnicie.-Powiedziała w końcu i zmierzwiła mi włosy.
-Paaa! Kocham cię!-Krzyknęłam zamykając za sobą drzwi samochodu.
-Ja ciebie też! Trzymaj się! I zadzwoń jak Wylądujecie!
Auto ruszyło.
#Kim
-Z mamą się nie pożegnasz?Hahah.-Zaczęłam wkurzać Amy, przez co oberwałam palcem w żebro.
-Ałććć! Przestań.-Syknęłam.
-To się nie zaczynaj.-Odpowiedziała ze śmiechem i wytknęła na mnie język.
-Jak dziecko.-Skomentowałam i jebłam "Face Palm" z głośnym plasknięciem.
-Ha ha ha i kto to mówi?
-Cięta riposta milordzie.-Powiedziałam i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
* Na Lotniku*
-Jeszcze tylko pięć godzin i będziemy w LA.-Wyszczerzyłam się do Amy.
-Taaa...-Ziewnęła.
Spojrzałam na nią krzywo.
-No co?Wywalili mnie z łóżka.-Broniła się...
-Ech...pójdę lepiej zorientować się co i jak.
-Powiedziała jak zwykle " Panna Ogarnięta... -Skomentowała " Panna Śpioch"
Potrząsnęłam zrezygnowana głową i zaczęłam iść w stronę informacji... przynajmniej tak mi się wydawało...
#Amy
Oklapnęłam na niewygodne,plastikowe krzesełko i czekałam na Kim.
Nudziło mi się ,więc postanowiłam posłuchać muzyki.Wyciągnęłam słuchawki z torby.
-Kurwa.-Były całe poplątane.
Męczyłam się trochę nad nimi ,ale w końcu zrezygnowałam.
Po chwili ,koło mnie usiadła nieźle wkurwiona Kim.
Nawet wolałam nie pytać co się stało.
-Hmmm? -Spojrzałam na nią.
-Dobre czy złe.-Mruknęła.
-Na początek dobre.-Powiedziałam.
-Posiedzimy tu jakieś 10 godzin.-Tak... ta wieść była przepełniona optymizmem.
-Ja pierdole ...dawaj złą.
-Samolot może wgl nie przylecieć...
Żadna z nas nie odezwała się przez następne dwadzieścia minut.
-I co teraz?- W końcu przerwałam ciszę.
-Szczerze? To nie wiem.-Szepnęła Kim.
-Wow!-Zaczęłam się śmiać.
-Co? -Spojrzała na mnie jak na idiotkę z domu bez klamek.
-No... Bo... Hahahaa...
-Wykrztusisz to czy nie?-Mruknęła Kim.
-Heh no ok ...."Panna Ogarnięta nie wie co robić ...to trochę dziwne ,nieprawdaż?
-Taaa...ok dosyć , samolot będzie za jakieś dziesięć godzin albo w ogóle ... idziemy na miasto !
-Hehe. Dobry pomysł! Panna Ogarnięta wróciła!-Zaśmiałam się i wstałam łapiąc za walizkę.
Wyszłyśmy z budynku i skierowałyśmy się w stronę ... chyba jakiejś kawiarni,ale tego nie byłam stuprocentowo pewna.
-Hmm... Mam ochotę na lody.-Powiedziałam i spojrzałam na Kim ,która dusiła się ze śmiechu.
-Zboczeńcy wszędzie.-Mruknęłam i otworzyłam drzwi do kawiarni.
Wnętrze budynku ,było większe niż się spodziewałam.
-Chodźmy coś zamówić.-Kim pociągnęła mnie w stronę lady.
Chwilę namyślałyśmy się co wybrać ,aż w końcu ja wybrałam moje wymarzone lody, a "ten zboczeniec" wziął mrożoną kawę.
-Życzą sobie panie ,aby to zanieść na górę ?
-Pewnie.-Powiedziała Kim,zanim zdążyłam się odezwać.
Weszłyśmy na "górę" po kręconych schodach.
Oczywiście jak zwykle ja musiałam wybrać stolik...bez tego by się nie obeszło.
Siedziałyśmy i czekałyśmy na nasze zamówienie.
Kim cały czas gapiła się w ekran telefonu.
-Co jest?-Zapytałam.
-Co? A nie, nic.-Odpowiedziała wyrwana z zamyślenia.
-Wiesz ,ludzie zazwyczaj nie próbują telepatycznie porozumiewać się z telefonem.
-Naprawdę ,nic mi nie jest.-Powiedziała i sztucznie się uśmiechnęła.
-Yhymm...
Patrzałam na nią i nie wiedziałam co powiedzieć, jej oczy były teraz wielkie jak pięciozłotówki.
-Co?-Zapytałam.
Odwróciłam się i własnym oczom nie wierzyłam, za mną stał....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hehe ... jak myślicie kto to? No to macie kolejny rozdział, proszę o to samo co na wstępie -Komentujcie :D
Czyżby, któryś z Brides'ów? :D Czekam szybko na kolejny rozdział! <3
OdpowiedzUsuńHmm ,... ciekawe kto to zawsze takie rodziały trzymają w napięciu :D
OdpowiedzUsuńTo czekam na następny ;3
Też się nad tym zastanawiam... Hmm xD
UsuńHmmmm ciężka decyzja xdd podejrzewam hmmmmm.... niech no się dobrze zastanowię.... Ash! Xdd albo Andy xdd nie wiem poddaję się ;< rozdzial zajebisty, nic dodac nic ujac xdd i to ,,mamo dusisz mnie" heh szybka jestes w poinformowaniu o nowym :3 pozostaje tylko czekac na nastepny o ktorego pojawieniu sie mam nadzieje, ze mi napiszesz :3 pozdrawiam :**
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, ze moglabym sie wiele od Was nauczyc, bede wdzieczna za kazda sugestie :3 i pisac, pisac i jeszcze raz pisac nowy rozdzial :3
OdpowiedzUsuńLecę kufa dalej XD
OdpowiedzUsuń