sobota, 20 września 2014

Co to kurwa jest...?!

#Andy
Po chwili dałem sobie spokój z tym włącznikiem i odpaliłem zapałkę a przede mną... A przede mną pojawiła się dziewczynka wisząca w powietrzu. Była cała blada w białej sukience, która zakrywała jej nogi po same kostki. Jej oczu praktycznie nie było widać, widoczne były tylko dwie ciemne plamy, w miejscu, w którym powinny tkwić gałki oczne. Usta, które powinny być lekko czerwone lub blado różowe były całkowicie pozbawione koloru. Jej włosy były kruczoczarne posklejane dziwną czerwoną substancją przypominającą krew. Stałem jeszcze tak chwilę patrząc na nią jak zahipnotyzowany, gdy nagle usłyszałem jak przemawia.
-Zjem cię! Ty... ty pizdokleszczu , mopie jebany ty! Uczesałbyś się w końcu a nie! Do fryzjera idź cioto! Ta wiadomość z jej ust mnie bardzo zaskoczyła. To było bardzo dziwne. Ona wygląda na bardzo straszną 'osobę', ale jak widzę to ma niezłe poczucie humoru. Ja jak to ja w ogóle się nie odzywałem, a ona ciągle wisiała w powietrzu. W ogóle co mnie ciągnęło do tej cholernej piwnicy?
-Andy!-usłyszałem.
-Czego chcesz lamusie?-odkrzyknąłem do Jake'a
-Weź przynieś z piwnicy z tej dużej zamrażarki 3 pizze bo jesteśmy głodni!
Do cholery jasnej, a kim ja jestem? Jakąś służącą czy co? W dodatku to 'coś' nie dawało mi możliwości przedostania się w głąb piwnicy. Szczerze? To nawet jej się nie bałem. Fakt ta dziwna substancja na jej kruczoczarnych włosach wyglądała jak prawdziwa krew. Chciałem jej dotknąć , ale potknąłem się o własną nogę i runąłem w dół po schodach do piwnicy. -Brawo Biersack!-krzyknąłem sam do siebie.
-Andy! Nic ci nie jest ?!-usłyszałem głos Kim.
-Aaaaaaaaaaa!! Co to kurwa jest ?!-krzyknęła widząc wiszącą w powietrzu małą dziewczynkę. W pięć sekund znalazłem się przy niej.
-Teraz ja zapytam... Nic ci nie jest?- spojrzałem na nią rozbawiony. Ale ona chyba nie wyglądała na zadowoloną, a tym bardziej rozbawioną.Zmierzyła mnie wzrokiem od stóp po czubek mojego kudłatego łba.
-Coś nie tak?- zapytałem patrząc w jej piękne oczy...Chyba zaczynam świrować.
-Sprawdzam czy nic sobie nie zrobiłeś głupku! Czasami po prostu troszkę uważaj.-ochrzaniła mnie. Nie ma to jak zostać zjebanym przez dziewczynę... Po raz kolejny- Brawo Biersack! I co by jej tu odpowiedzieć?
-Hmmm...Czy ty się o mnie martwisz?- zapytałem składając ręce i oparłem się o ścianę.
-Ani trochę.-stwierdziła.- Narobiłbyś tylko kłopotów gdybyś padł tu trupem. Odwróciła się i zaczęła wchodzić na górę. Szybko złapałem ją za rękę...to było dziwne, tak jakby nie zależało ode mnie. Kim obróciła się i spojrzała na mnie pytająco.Znowu spojrzałem jej w oczy i przyciągnąłem do siebie.Kilka sekund później wpiła się w moje usta...Skąd u niej ta śmiałość?
-Andy! Kurwa no my tu zdychamy z głodu, a ty sobie romansujesz?- odezwał się Jake stojący na szczycie schodów.Zacząłem iść w stronę kuchni, pociągnąłem Kim za sobą i mijając Jake'a mruknąłem.
-Skoro zdychasz z głodu to przynieś sobie tą cholerną pizzę. Mam lepsze rzeczy do roboty.-Jake rzucił mi porozumiewawcze spojrzenie i poczłapał w dół.
#Jake
Wkurzony zszedłem do ciemnej piwnicy po cholerną pizzę. Już wyjmowałem ostatnią pizze gdy trzasnęły drzwi. Odwróciłem się szybko , ale nic nie zauważyłem bo było ciemno. Ręką wymacałem latarkę i poswieciłem w stronę drzwi.
-Chłopaki? To wy?
Odpowiedziała mi cisza. Ale coś mi tu nie pasowało. A mianowicie....
DZIEWCZYNKA ZNIKNĘŁA
Ja myślałem , że ktoś sobie jaja robi i ktoś ją zawiesił. A jej... tu teraz nie ma. Zostałem sam w ciemnej piwnicy.
-Pierdole te pizze.-powiedziałem i pobiegłem po ciemku w stronę schodów. Już byłem tak blisko drzwi gdy coś mnie zatrzymało. Usłyszałem jakby ktoś coś na dole jadł.
-Nosz kurwa co jest?!- zacząłem panikować,ale po chwili stwierdziłem, że jestem idiotą i w miarę ogarnięty zacząłem schodzić po schodach.
Na ostatnim stopniu przystanąłem i zacząłem nasłuchiwać, to "coś" też ucichło.
Ostrożnie zacząłem zbliżać się do pomieszczenia, w którym trzymaliśmy pizzę... No tak mamy ogromną piwnicę.
Szybkim ruchem zapaliłem światło i to co zobaczyłem zapamiętam chyba do końca życia..
-Co ty odpierdalasz?! Mózg ci do końca wyparował? Chcesz, żebym zawału dostał?!
-Oj no spokojnie staruszku, byłem głodny... Kurwa! Nie krzycz na mnie! - wydarł się Ash i dalej beztrosko wpierdalał swoją pizzę.
-Dogadaj się z idiotami.. - mruknąłem i wyciągnąłem z lodówki towar w postaci pizzy.- Nie wiesz co się stało z Anią?
-Anią? - Ash spojrzał na mnie pytająco.
-No z tą lalką, którą straszyliśmy naszego Andusia..
-Nie wiem... Kooooot! - spojrzałem w stronę, w którą pobiegł ten debil, ale już zniknął w kolejnym pomieszczeniu.
Westchnąłem i ruszyłem na górę.
-Ei idioooci! Mam pizze!- krzyknąłem i zacząłem odliczanie.
3...2...1...
-Jaake! - pierwszy przyleciał CC. Swoją drogą niezły apetyt, jak na takiego chudzielca.
Po chwili przyszedł nawet Andy z Kim.
-Chcecie? - zapytałem. Kim długo się nie zastanawiała, złapała jeden kawałek i odwróciła się do Asha, który w tym momencie triumfalnie wkroczył do kuchni niosąc czarnego, jak węgiel kota. Jak tak dalej pójdzie to go zdusi.
-Ash mogę pożyczyć twój motor? Jaki słodziak! Chciałabym jechać do Am- zapytała robiąc słodkie oczka.
-Nie! - zaprotestował robiąc wielkie oczy, on nikomu nie pożycza swojego motoru.- Poza tym przecież i tak niedługo do niej jedziemy.
#Kim
-Ale ja chcę jechać sama, to moja przyjaciółka i... Chcę jechać sama, więc pożycz mi ten cholerny motor!-chyba przegięłam, bo Ash trochę się wystraszył i upuścił kota, który przerażony spieprzył z kuchni w trybie natychmiastowym.
-Od dzisiaj się ciebie boję. - powiedział i z ociąganiem wyjął kluczyki z kieszeni.- Tylko błagam cię! Ostrożnie!
-Tak, tak- rzuciłam w pośpiechu i wybiegłam z domu chwytając po drodze skórzaną kurtkę Andy'ego... Chyba za bardzo przyzwyczajam się do ich rzeczy.
Jazda na motorze była tak przyjemna, że postanowiłam oszczędzać kasę na ewentualny zakup podobnej maszyny, ale to chyba w bardzo odległej przyszłości.
W kilka minut znalazłam się przed szpitalem, a po kilku kolejnych stanęłam przed drzwiami do sali Amy.
Nie chciałam tu przyjeżdżać, nienawidzę patrzeć jak bliskie mi osoby otacza ta charakterystyczna biel, nienawidzę jak są podłączeni do różnych pikadełek, nienawidzę tej bezradności.
Wzięłam kilka głębokich wdechów i pchnęłam białe drzwi.
--------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam, przepraszam... Błagam nie bijcie! ;-;
Wiem, że dawno, dawno nie wstawiałyśmy niczego, ale tak jakoś wyszło ;/
Mam nadzieję, że jeszcze o nas nie zapomnieliście Kochani Czytelnicy... Możemy na Was liczyć?
Mam dobrą wiadomość! Teraz rozdziały będą pojawiały się częściej i nie będziecie musieli czekać na nie cztery miesiące...
Mam jeszcze dodatkowe informacje .-. A mianowicie, jeśli ktoś chce być powiadamiany o nowych notkach to proszę o kontakt na moim lub Lizzy GG 49540719 (moje) 13740078 (Lizzy). Na GG możecie śmiało pisać, bo nawet jak mnie nie ma to jestem xD i na pewno odpiszę, Lizzy też prawie zawsze jest.

3 komentarze:

  1. Lalka, którą straszyli Andy'ego ma fajne imię:D Andy sierota... I Ashley pożyczył komuś motor, okeeej. Też nienawidzę szpitali. Dobra, fajnie, że jest nowy, liczę, że teraz rzeczywiście nie będę musiała tyle czekać, a tymczasem wpadajcie do mnie:P Duuużo weny.
    http://myworld-meandblackveilbrides.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahahn, ryczałam ze śmiechu <333
    Blog jest świetny, mam nadzieję, że jeszcze coś napiszecie <3333
    Weny życzę. pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    your-my-sweet-blasphemy.blogspot.com
    heart-of-fire-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń