#Amy
Obudziłam się z niesamowitym bólem głowy. Chciała bym dostać jakąkolwiek tabletkę, ale chyba to nie będzie możliwe. Leżałam sama na sali, która była CAŁA biała. Nie było nic, a nic kolorowego. Miałam nadzieję, że przyjdzie ktoś mnie odwiedzić. Cały czas leżałam, w ogóle nie mogłam się ruszyć. Miałam podłączonych do siebie kilka kroplówek. Nawet nie wiem co się dzieje z Kim. Nikogo tu nie ma, nie ma Kim, nie ma Ashley'a. Czy oni... zapomnieli o mnie? Olali? Zostawili samą? Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy. Kim to moja najlepsza przyjaciółka, ona by tego mi nie zrobiła. Brakuje mi jej teraz. Czuje się w tym momencie samotna i opuszczona. Chciała bym się do kogoś przytulić. Spojrzałam na okno by zobaczyć jaka pogoda. Oczywiście słońce grzeje. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi do sali. Do sali wszedł Christian. Oł, co on tu robi?
-Em... Hej Amy. Jak się czujesz?-pytał CC
-Jak się czuję? Do dupy.-powiedziałam smutnym głosem
Nastała cisza. Kurcze nie wiem o czym mam rozmawiać z Christianem.
-Gdzie reszta?-zapytałam
-Ashley śpi, cały czas siedział przy tobie, Andy właśnie zabrał Kim do domu. A że nudziło mi się to wpadłem ciebie odwiedzić.
Całkiem miło z jego strony. Tylko teraz zabolało mnie to, że Kim do mnie nie przyszła. Momentalnie na policzkach poczułam łzy. Chciałam szybko je wytrzeć, ale CC je zauważył. Kurcze.
-Amy... Czemu płaczesz?
-Ja.. nie ja nie płaczę, coś do oka mi wpadło.
Widać było, że CC'ego nie da się okłamać, a poza tym to ja nie umiem kłamać.
-Amy, powiedz prawdę.-nalegał.
-CC... no bo.. ech. Mam wrażenie, że mnie olewacie. Nikt nie przychodzi, nawet Kim nie przyszła do mnie choć na chwilę.
#Christian
Kiedy Amy mi mówiła czemu płacze aż szkoda mi się jej zrobiło. No to prawda Kim chociaż mogła przyjść na minute, zobaczyć co z Amy, jak się czuje i w ogóle. A tu co? Cisza. Tylko ja przyszedłem.
-Ashley był by tu, ale on siedział wczoraj tutaj długo i zmęczony jest.
Po tych słowach do sali wszedł Ashley.
-To co, że jestem zmęczony.-mówił.
Od razu podszedł do Amy i dał buziaka w czoło. Jak to suoooodko wyglądało, hmm... fajnie razem by wyglądali. Zaraz po tym jalk wszedł Ash, Amy od razu się lekko uśmiechnęła. Dobrze jest widzieć ją uśmiechnięta. Bez uśmiechu to nie ta sama Amy. Ashley usiadł MI NA KOLANACH!
-Ashley?-zacząłem
-Co jest?
-Nie za wygodnie ci czasem?
Co to kurde za wygody no. Nie ma u mnie tak łatwo. Ja mu zaraz dam siedzenie na moich biednych kolanach.
-A jest całkiem dobrze, tylko że kolana wrzynają mi się w mój seksowny tyłeczek.
-Ashley!!!
Krzyknąłem a on momentalnie zeskoczył z moich kolan. Nosz co on sobie myśli ?
-Amyyyy... CC na mnie krzyczy.-lamentował Ash.
Że ja niby na niego krzyczę?! Zaraz to ja zacznę krzyczeć. Amy zrobiła komiczną minę widząc jak my się zachowujemy.
-Ashley do kurwy nędzy ogarnij się bachorze !!-wydarłem się
-Hej, hej może trochę ciszej CCiątku.-teraz to mnie wkurzył
Wybuchnę chyba zaraz taką złością, że ten szpital mnie na bardzo długo zapamięta i nie wpuści mnie do niego. Obmyślałem w głowie plan co by tu szybko zrobić aby było mu głupio przed Amy. Hmm.. Wiem, że zależy mu na niej więc musi to być trochę to upokarzające. No tak ! Że o tym nie pomyślałem. Ashley ma album ze zdjęciami z dzieciństwa. A tam ma takie fajne nagie zdjęcie. Gdyby tak...
-Chyba wiem o czym myślisz...-zaczął Ashley.- I mówię nie !!!
-Ach teraz taki jesteś ? To powiedz o czym takim myślę hmm ?
-O moim nagim zdjęciu w albumie! Zawsze mnie nim szantażujesz!
-Ja chcę te zdjęcie zobaczyć!!-krzyknęła Amy
Ha ha ! Ashley nie będzie mógł odmówić jej pokazania tej sweet foci. Na samą myśl o tej akcji zacząłem się śmiać na całą salę. Tak, to musiało bardzo dziwnie wyglądać, Ashley patrzył na mnie z głową przechyloną w prawą stronę, a Amy otworzyła szeroko usta. Śmiałem się dalej, nie mogłem przestać. Czasami moja wyobraźnia mnie zabija od środka.
-CC, weź ty może jedź do domu i się prześpij.-szeptała Amy
-Tak to jest dobry pomysł, bajo wpadnę później.-i wyszedłem z sali.
Leciałem korytarzem jak jednorożec Mariolka. Oj tak, uwielbiam mojego jednorożca Mariolkę, jest taki seksi ! Mrau.! W domu byłem po kilkunastu minutach. Najpierw poszedłem do kuchni coś wszamać i się napić, a potem kita na górę do wyrka się wyłożyć. Ale... najpierw zapas bananów do pokoju. Z kuchni zwinąłem kilkanaście bananów i pobiegłem na górę po cichu tak aby nie usłyszał mnie nikt i nie zajumał bananów. Jak już byłem bezpieczny w swoim pokoju oparłem się o swoje łóżko i wziąłem jednego banana do ręki. Rozpocząłem go i zacząłem jeść. Po zjedzeniu 5 bananów położyłem się i usnąłem wtulony w moją poduszkę.
Siedzieliśmy całą paczką nad basenem gdy do basenu wskoczył Andy z Kim.
-Ty cholero ja cię zabiję! Utnę ci chuja sekatorami!-wrzeszczała Kim
Jak było widać Andy sobie z tym nic nie robił. Ciągle podtapiał Kim, a ona jego.
-Oj policzę się z tobą!-krzyknęła
-No dawaj czekam!
Siedziałem przy basenie mocząc nogi i trzymając jedno piwo w dłoni. Jakoś nie bardzo chciałem chlapać się z nimi. Ha! W basenie wylądował Ashley z Amy. Nie ma to jak być wrzuconym przez dziewczynę do basenu. Zacząłem się z tego śmiać, Jake także. Mieliśmy z tej czwórki niezłą polewkę. Piłem piwo gdy nagle poczułem ucisk na kostkach i silne pociągnięcie.
-Nosz cholera jasna !!-wydarłem japę przy okazji łykając wodę z basenu.-Zabiję! Który to?! Albo która?!
Całe piwo poszło się walić! Przecież to strata brides'owego napoju. Zauważyłem, że Andy strasznie się ze mnie śmieje. W takim razie to jest jego sprawka! Zginie.
-Dobrze wiesz, że cię zabiję.-powiedziałem.-Ale najpierw... gdzie podział się Jinxx?
Każdy zaczął się rozglądać po ogrodzie i nigdzie nie było śladu po naszym Jinxx'ie, trochę to dziwne. Dopiero co tu na leżaku był, tak po prostu by nie zniknął nagle.
-Jake, wiesz gdzie poszedł?-zapytaliśmy
-A skąd ja mam to wiedzieć?! O to samo mogłem się was zapytać czy go nie widzielicie.-widać, że wkurzony był.-Jinxx!! Gdzie jesteś?
Na odpowiedź nawet długo nie musieliśmy czekać. Szybko zjawił się w ogrodzie z nożem i kanapką dziwnie kolorową.
-Jinxx !!-wydarłem się gdy zobaczyłem też kolorowy nóż.-Zabiłeś jednorożca?! Zabiłeś mi Mariolkę!
Obudziłem się z krzykiem. Jinxx... on zabił Mariolkę. W drzwiach zobaczyłem Andy'ego, Jake'a i Jinxx'a. Patrzyli na mnie w osłupieniu, musiałem się na prawdę głośno drzeć, że się tu pojawili.
-Co się stało z Mariolką? Nie żyje?-kpił Jinxx
-Oj ja cię ubije!-wstałem z łóżka i... jeb! Gleba.
Zapomniałem, że przy łóżku zostawiłem skórki od banana i się na nich wyrżnąłem. Niezłego orła wywinąłem bo Andy leżał na podłodze ze śmiechu i sikał. No i jeszcze pojawiła się Kim, która też zaczęła się śmiać.
-Mariolka nie!!-wydzierał się Jinxx razem z Jake'em.
Ale teraz to mnie wkurzyli no.
-Własnie.-odezwał się Jake.-Widział ktoś może Malwinę?
Andy się przestał śmiać i patrzył na Jake'a z pytającym wzrokiem. Kurde o jaką Malwinę mu chodzi?!
#Jake
Przez tę całą akcję z Mariolką przypomniałem sobie o Malwinie. Już długi czas jej nie widziałem, to jest okropne. Cholera, że dopiero teraz sobie o niej przypomniałem. Ja ją muszę znaleźć! Tak nie może być!
-Widział ktoś Malwinę?-zapytałem jeszcze raz.
Nikt się nie odzywał tylko patrzyli na mnie jak na totalnego idiotę. No tak... Dopiero śmiałem się z CC'ego i Mariolki, a teraz nagle wyskakuję z Malwiną. Mądry ja.
-Jaka Malwina?-zapytał JInxx odsuwając się ode mnie.
-Ella wie?-zapytał Andy.
-Nie! Ella nie wie o moim jednorożcu Malwinie!-za późno się skapnąłem co powiedziałem.
-A śmiałeś się ze mnie!-wrzeszczał CC
Ta, to prawda, a śmiałem się z niego.
-Wybacz CC, ale czy serio nie widziałeś Malwiny?
Christian tylko pokiwał głową przecząco, co miało znaczyć, że nie. Cholera. Przeciez ja ją muszę teraz szybko znaleźć. Dalej nie rozumiem jak ja mogłem o niej zapomnieć.
-Co się tu dzieje?-zapytał Ash z nożem w dłoni upaćkanym czymś kolorowym.-A tak w ogóle znalazłem coś kolorowego u Jake'a w pokoju i postanowiłem to wykorzystać.
Że... Co...On... Powiedział?! Szybko wybiegłem z pokoju CC'ego i wparowałem do swojej sypialni. A tam co zobaczyłem?! Otworzony słoiczek z kolorową nutellą! Zabiję go! To było moje noo... A poza tym, co on do cholery jasnej robił w moim pokoju?
-Ashley!-krzyknąłem.-Coś ty tu do cholery robił?! I skąd ty się tu wziąłeś? Przecież byłeś u Amy
-Szykowałem na ciebie pułapkę.-odpowiedział spokojnie.- A no i przyjechałem do domu tak? Amy chciała odpocząć więc wywaliła mnie z sali. Pojadę do niej za jakieś 2 godziny.
-Pojadę z tobą.-odezwała się Kim
-A właśnie Kim.-zaczął CC.-Amy trochę zabolało to, że nawet na chwilę nie poszłaś do niej zobaczyć co z nią, jak się czuje i w ogóle.
-Tak wiem, popełniłam błąd i dlatego chcę pojechać później z Ash'em do szpitala.
Zeszliśmy wszyscy do salonu i rozwaliliśmy się na kanapie.
#Andy
Na chwilę musiałem opuścić paczkę i poszedłem do piwnicy coś sprawdzić. Coś do niej mnie ciągło przez jakiś czas. Jakaś siła? Dziwne to trochę.
-Cholera gdzie jest włącznik.
Po chwili dałem sobie spokój z tym włącznikiem i odpaliłem zapałkę a przede mną.......
___________________________________________________________________________
Buahaha ^^ musiałam to zrobić ;D taka zuaaa jestem ;33
Mam nadzieję, że rozdział się podoba ^^
proooooosimy o komentarzee ^^
a może by tak limicik ? ;>
6 komentarzy = zaczynamy pisać nowy rozdział ^^
O nie! Nie wolno tak! Nie w takiej chwili!
OdpowiedzUsuńRozdział zajebisty, nie mogłam się oderwać. Jednorożce *.*
I nie wiem co dalej pisać..
Oby tak dalej i informuj mnie!
Zajebiste że śmiechu aż się popłakałam 8)
OdpowiedzUsuńDobra, wykorzystam dobrze moment, że mam okienko i napiszę komentarz (mam nadzieję, że w miarę składny). Nie wiem co myśleć o Kim..naprawdę nie wiem :x Ale CC..taki dobry, odwiedził ją, pociesza awww *,* Nie, no ona ma tak nie myśleć, że o niej zapomnieli bo tak nie ma! Ma cudownych przyjaciół, chcę się z nią zamienić! Ekstra pomysł z tym basenem xD i ten sekator ahahaha xD ,,szykowałem na ciebie pułapkę" hahahahaha jak sobie to wyobraziłam normalnie tarzałam się ze śmiechu :D świetny rozdział, bardzo pozytywny i idealny po ciężkim dniu :D mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać? Pozdrawiam Was cieplutko i ściskam :*
OdpowiedzUsuńP.s na drugi blog obiecuję wpaść w piątek wieczorkiem, mam nadzieję, że się nie obrazisz ale muszę walczyć o zdanie do następnej klasy :c
Ja ? się obrazić ? ;3 niiigdy ^^ twoje komentarze bardzo motywują ^^
UsuńZapraszam na kolejny :3
OdpowiedzUsuńpisz..notke..bo smutno ;-;
OdpowiedzUsuńa przed nic jednorożec malwina kurwa XDDD
OdpowiedzUsuńkiedy next? T.T
OdpowiedzUsuńU mnie pojawił się komunikat..
OdpowiedzUsuńLiczę,że wpadniecie c:
Ściskam :**